Boże Narodzenie już za nami, a już za kilka dni mniej lub bardziej hucznie powitamy kolejny rok. Tym z Was, które nie mają tym razem ochoty na kolorystyczne ekstrawagancje na twarzy podczas sylwestrowej zabawy, chciałabym zaproponować makijaż oscylujący wokół klasyki, przy czym bardziej wyrazisty, nasycony, z odrobiną błysku. Szczególnie polecam go posiadaczkom zielonych i szarych oczu o średniej i ciemnej oprawie.
Makijaż nawiązuje do świątecznie przystrojonej choinki. Zbudowany na kanwie ciemnej, świerkowej zieleni, wybrzmiewa brązem, blaskiem białego złota i momentami tęczowym migotaniem. Nie jest szczególnie trudny do wykonania, o czym za chwilę się przekonacie czytając o tym, jak powstawał "krok po kroku".
Twarz
Cerze nadałam matowe, lekko rozświetlone wykończenie. W pierwszej kolejności, całą, solidnie nawilżoną kremem twarz oprószyłam pudrem matującym (Kryolan). Następnie nałożyłam matowy, kryjący podkład w neutralnym odcieniu (Clinique), dostosowując jego ilość do poszczególnych partii twarzy. Jego zaletą jest to, że ładnie stapia się ze skórą. Później rozświetliłam twarz pudrem w kulkach (Guerlain) w chłodnym odcieniu.
Oczy
Temu elementowi makijażu poświecę najwięcej uwagi – jest najbardziej pracochłonny.
Linia i kolor brwi to efekt mojej wizyty w salonie She Day Spa & Hair Design, który mieści się w warszawskim Miasteczku Wilanów. Zabieg farbowania henną wykonano mieszanką ciemnego brązu i grafitu, dzięki czemu naturalna barwa brwi została wzmocniona przy zachowaniu chłodnej tonacji. Jeśli chodzi o renowację kształtu brwi wyznaję zasadę, że nie ma to jak wprawna ręka profesjonalisty. Zasada sprawdziła się również tym razem. Jestem bardzo zadowolona z efektu. Dodatkowo, miłym akompaniamentem do zabiegów był cichy i relaksujący świergot ptaków – czułam się jak w prawdziwym lesie.
W pozostałe elementy makijażu zaangażowałam własne wysiłki…
Powieki górne, dolne przy linii rzęs oraz zewnętrzne kąciki oczu pokryłam bazą (Borghese) poprzez delikatne wklepywanie jej w skórę. To ważne, ponieważ w ten sposób łatwo uzyskać gładką powierzchnię powłoki bazowej. W środkowy fragment ruchomej część powieki górnej wklepałam ostrożnie pędzlem matowy cień w kolorze ciemnej i chłodnej, świerkowej zieleni (Sephora). Górną granicę plamy cienia roztarłam w załamaniu powieki. Ten sam cień posłużył mi do narysowania cienkiej linii na dolnej powiece, wzdłuż linii rzęs. Kąciki oka przykryłam jasnym beżem (Inglot). Kanwa makijażu oka gotowa! Pora na mieszanie i rozcieranie.
Jako pierwszy wykazał się na tym etapie połyskujący brąz w odcieniu "kawy z mlekiem" (Inglot), który rozprowadziłam na pokrytej zielenią ruchomej powiece. Przetarłam ze sobą nieco obie barwy. Ciemniejszy i głęboki, czekoladowy odcień brązu (Rhea), zagościł po zewnętrznej stronie ruchomej powieki i powyżej niej, w zagłębieniu. Aby rysunek nabrał miękkości, lekko roztarłam czekoladę z leżącą niżej zielenią i na styku z kawą.
Do zagospodarowania pozostała jeszcze spora przestrzeń pod łukiem brwiowym. Postanowiłam przeznaczyć ją na "ozdoby" dla "świątecznego świerku". W roli radośnie migoczących łańcuchów wystąpił świetlisty, żółto-cytrynowy cień o srebrzystym połysku (Rhea). Pyłek nanosiłam małymi porcjami na styku z zielenią i czekoladą w załamaniu powieki, a następnie rozcierałam delikatnie ku górze. Pole o wysokości około trzech milimetrów poniżej łuku brwiowego wypełniłam odrobiną matowej, złamanej bieli (Sephora), rozcierając granicę z "białym złotem".
Aby makijaż nabrał wielowymiarowości, ubrałam mój "świerk" w "anielskie włosie", czyli minimalną ilością użytego wcześniej, sypkiego cienia Rhea oprószyłam niektóre partie ruchomej części górnej powieki.
Czekoladowy cień (Rhea) posłużył mi jeszcze do narysowania bardzo delikatnych linii powyżej górnych i poniżej dolnych rzęs.



Rzęsy wytuszowałam "od wewnątrz" czarną maskarą (Collistar), lekko je podkręcając.
Dolną powiekę i rozświetliłam delikatnie białym, matowym cieniem (Sephora).
Makijaż wykonałam po zmroku, w świetle elektrycznym, a więc w warunkach, w których prezentowałby się w czasie sylwestrowej zabawy. Weźcie to pod uwagę, jeżeli przypadnie Wam do gustu i zdecydujecie się go odtworzyć.
Usta
Podobnie jak w przypadku oczu, w makijażu ust połączyłam ze sobą kosmetyki perfumeryjne i mineralne. Jestem ciekawa, jak oceniacie ich "współpracę". Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Póki co, pozostało mi jeszcze zaprezentować kolorową wariację na ustach.

Pomalowałam je cienką warstwą błyszczyka w naturalnym odcieniu lekko zabarwionego różem toffi (Lip Fusion). W szklistą taflę błyszczyka wtopiłam cienie Rhea: czekoladowy i srebrzysto-cytrynowy. Efekt nawiązuje do blasku białego złota na powiekach.
W zależności od rodzaju oświetlenia elektrycznego usta pomalowane w ten sposób będą wyglądały nieco inaczej. W ostrym, białym świetle ujawnią się pojedyncze drobiny pyłku i będą lśniły niczym złocisty brokat.
Wersję pełną (z minerałami) proponuję na "wielkie wejście". Poprawki na ustach można wykonać już samym błyszczykiem. Zadbajcie jednak o to, by nie zawierał drobin w tonacji innej niż błyszczący cień na powiekach.
Udział wzięli…
Sephora – paleta do makijażu Eh-My-Gold! – cienie do powiek: ciemna, świerkowa zieleń i złamana biel
Clinique – podkład Even Better 05 Neutral
Borghese – Eye Shadow Base
Kryolan - Anti-Shine Powder
Guerlain – Meteorites Mythic 01
Inglot – cienie: Double Sp. 426, Matte 353
Rhea – cienie: Shrine Multicolor, Cafe Multicolor
Collistar – Mascara Infinito – Extra Nero
Lip Fusion – Infatuation Liquid Shine Multi-Action Lip Fattener – Big&Bare
Autor : Beautyteller http://beautyteller.pl/2011/12/29/sylwester-w-barwach-swierku/
Zapraszam do głosowania gwiazdkami i komentowania.
Jak wam się podoba ta notka?









